W tym wpisie na blogu przyjrzę się bliżej temu, co oznacza bycie prawdziwym lekarzem, który troszczy się nie tylko o fizyczne ciało, ale także o umysł i duszę pacjentów.
Studiując biologię i fizjologię człowieka na potrzeby egzaminu medycznego, byłem pełen podziwu dla życia, a jednocześnie myślałem, że lekarze, którzy ratują tajemnicze ludzkie ciało i ludzi przed śmiercią i cierpieniem, mają cudowną pracę. Zastanawiałem się, czy można być lekarzem, mając tylko naukowe i racjonalne podejście. Moje poszukiwania odpowiedzi zaprowadziły mnie do studiowania Biblii. W tym artykule omówię najważniejsze tematy dotyczące mojego marzenia o zostaniu lekarzem, które poznałem podczas studiów Biblii w ciągu ostatnich sześciu miesięcy: życie i śmierć oraz to, co czyni prawdziwego lekarza.
Po głębokim oddechu i zastanowieniu się nad tymi naukami o życiu i śmierci, zastanowię się, co znaczy być lekarzem. Kim jest prawdziwy lekarz, „prawdziwy lekarz”? Zadaniem lekarza jest leczenie chorych i ratowanie ich przed bólem, a czasem nawet śmiercią. Prawdziwy lekarz musi być kimś, kto leczy chorych „dobrze”. Wydaje się to takie proste i oczywiste. Ale co tak naprawdę oznacza dobre leczenie kogoś? Od chirurga oczekuje się całkowitego usunięcia obszaru nowotworowego i wyleczenia pacjenta, podczas gdy od internisty oczekuje się przepisania odpowiednich leków przeciwnowotworowych, częstego sprawdzania stanu pacjenta, minimalizowania skutków ubocznych i wyleczenia pacjenta.
Jednak gdy poznałem słowa Biblii, zacząłem dostrzegać wyraźną lukę. Mianowicie, musimy uzdrowić duszę i serce pacjenta. Nie potrafię tego opisać idealnie, ponieważ nigdy nie walczyłem z chorobą zagrażającą życiu, ale pomyślmy o pacjencie, który walczy o życie na granicy śmierci. Walczy miesiącami, a nawet latami na oddziałach intensywnej terapii, gdzie nawet leżenie w bezruchu jest uważane za ciężką pracę, poddaje się wszelkiego rodzaju lekom przeciwnowotworowym, zabiegom chirurgicznym i terapiom na raka w stadium terminalnym. Załóżmy, że ja, wykwalifikowany lekarz, uratowałem mu życie. Czy ten pacjent naprawdę czułby się szczęśliwy? Włożywszy wszystko w tę walkę, jego przyjaciele i rodzina mogą czuć, że gdyby pacjent umarł, cierpieliby przez krótki czas, ale potem wróciliby do swojego życia. Mogą czuć pewne poczucie winy za to, że dzielili cierpienie pacjenta przez tak długi czas, a nawet jeśli pacjent wyzdrowieje, nigdy nie będzie taki sam, jak wcześniej, co wywoła poczucie straty. Innymi słowy, istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego dusza i serce zostaną zranione podczas tej długiej walki.
Jeśli jestem „prawdziwym lekarzem”, lekarzem, który leczy pacjentów „dobrze”, to muszę być w stanie ogrzać zranione dusze moich pacjentów. Zawsze muszę myśleć o tym, co kryje się za wyglądem fizycznym moich pacjentów, słuchać ich wewnętrznego bólu i traktować każdego z nich szczerze. Muszę stać się lekarzem, który leczy całą osobę, a nie tylko chorobę, i który patrzy na pacjentów z holistycznej perspektywy.
Jako lekarze musimy nie tylko rozumieć ludzkie ciało jako maszynę biologiczną, ale także brać pod uwagę całokształt życia naszych pacjentów oraz ich emocjonalne i psychologiczne potrzeby. Wymaga to głębokiego zrozumienia i empatii dla ludzi, wykraczających poza zwykłą wiedzę medyczną. Zgodnie z naukami Biblii uważam, że powinienem uklęknąć i modlić się obok pacjentów, którzy wydają się beznadziejni, mówiąc: „Boże, proszę, pozwól tej osobie pójść do nieba…”. Muszę jednak pamiętać, że moja praca to lekarz, a nie pastor. Jaki jest zatem najlepszy sposób, w jaki lekarz może praktykować słowa Biblii? Zgodnie z Biblią 100 lat na ziemi to czas przygotowania się do życia wiecznego w niebie. Dlaczego lekarz miałby próbować powstrzymać pacjenta, który umiera, który chce pozbyć się swojego fizycznego ciała i pójść do nieba, przed opuszczeniem tego świata i spędzeniem życia na ziemi tak długo, jak to możliwe? Jakie mam prawo krzyczeć na pacjenta: „To musi być trudne, ale musisz żyć!”?
Właśnie z powodu możliwości pokuty. Biblia naucza, że aby dostać się do nieba, musimy pokutować za naszą przeszłość i zostawić ją za sobą. Chociaż jestem lekarzem, nie mogę wiedzieć, jakie życie prowadził pacjent, ani nie jest moim zadaniem to wiedzieć. Czy jest jednak ktoś, kto przeżył swoje życie bez wstydu przed Bogiem? Z pomocą lekarza można by powiedzieć, że taka jest wola Boga, ale jeśli ktoś zostanie przywrócony do życia po śmierci, powinien szczerze pokutować i żyć sprawiedliwym i pięknym życiem. Wierzę, że postawa lekarza, który aktywnie praktykuje słowa Biblii, sprawia, że jest to możliwe.
Jednak jako katolik nadal nie mogę się zgodzić z zmuszaniem pacjentów do chodzenia do katedry lub kościoła, wręczaniem im Biblii i indoktrynowaniem ich. Myślę, że wynika to z mojej tendencji do odrzucania wyłączności w religii i dążenia do różnorodności. Wierzę, że pacjentom wystarczy, aby prowadzili prawe życie z czystym sumieniem, niezależnie od ich religii lub tego, czy w ogóle mają jakąkolwiek religię. Jeśli pacjent może znów żyć pełnią życia i choć trochę przyczynić się do zdrowia naszego społeczeństwa, to myślę, że można go naprawdę nazwać „prawdziwym lekarzem”.
Podążając ścieżką lekarza, będę musiał stawić czoła wielu wyzwaniom. Nigdy nie mogę zapomnieć, że równie ważne jest zrozumienie i pomoc pacjentom w ich bólu psychicznym i duchowych ranach, jak leczenie ich fizycznych chorób. Wierzę, że patrzenie na pacjentów z holistycznej perspektywy i pomaganie im jest prawdziwą ścieżką lekarza. Aby podążać tą ścieżką, będę się nadal uczyć i rozwijać, współczuć bólowi moich pacjentów i dążyć do tego, aby stać się prawdziwym lekarzem, który troszczy się o ich dusze.