Czy mukbang przekazuje smak czy manipuluje pożądaniem?

W tym wpisie na blogu przyjrzymy się drugiej stronie mukbangu i treści o tematyce kulinarnej oraz zbadamy, w jaki sposób media wpływają na nasze doświadczenia kulinarne i pragnienia konsumentów.

 

Wprowadzenie

Często zdarza mi się zapisywać informacje o restauracjach na portalach społecznościowych, takich jak Facebook. Era jedzenia, aby żyć, dobiegła końca. Staliśmy się istotami, które żyją, aby jeść. Współcześni ludzie szukają restauracji, aby zaspokoić swoje podniebienia i oglądają programy kulinarne, aby zadowolić swoje oczy. Można powiedzieć, że to początek mediatyzacji jedzenia.

 

Narodziny „mukbangu”

Termin „mukbang” to skrót od „eating broadcast”, który pochodzi od BJs (Broadcasting Jockeys), którzy transmitowali jedzenie na prywatnych kanałach internetowych. Aktor Ha Jung-woo odegrał ważną rolę w przyciągnięciu uwagi opinii publicznej do mukbangu. W koreańskim filmie „The Yellow Sea” grał zbiega, który używał każdego mięśnia twarzy, aby „wdychać” gukbap (zupę ryżową z wołowiną), ziemniaki, wodorosty, kimchi i mięso psa, co wystarczyło, aby uczynić go „królem mukbangu”. Ogromny sukces programów takich jak „Please Take Care of My Refrigerator” i „Three Meals a Day” pokazuje, że mukbang stał się częścią kultury głównego nurtu.
Dlaczego ludzie są tak entuzjastycznie nastawieni do mukbangu? Po pierwsze, eksperci sugerują, że jest on ściśle związany ze zmianami w społeczeństwie, strukturze przemysłowej i strukturze rodziny, które doprowadziły do ​​zmniejszenia liczby członków rodziny. Zmniejszenie liczby członków rodziny wywołało chęć budowania więzi rodzinnych poprzez gotowanie i jedzenie, a mukbang stał się bardzo popularny, ponieważ pośrednio zaspokaja samotność, pustkę i pragnienie więzi rodzinnych. Ponadto rosnące zainteresowanie społeczeństwa jedzeniem ze względu na poprawę standardów życia i trendy związane z dobrem samopoczuciem również przyczynia się do popularności mukbangu. Producenci telewizyjni przewidują, że jedzenie i gotowanie nadal będą głównym zainteresowaniem ogółu społeczeństwa, a programy obejmujące posiłki i gotowanie będą nadal pojawiać się w kulturze popularnej.

 

Czy restauracje pokazywane w programach mukbang są naprawdę dobre?

„Miałem żenujące doświadczenie pojawiając się w telewizji”. To pierwszy akapit felietonu napisanego przez komika Nam Hee-seoka dla codziennej gazety sportowej. Historia wygląda tak. Zjadł jedzenie z kraju, w którym nigdy wcześniej nie był, jakby był stałym bywalcem restauracji i wygłosił różne przesadzone komentarze przed kamerą. Przyznał się również, że otrzymał dodatkowe koszty transportu oprócz honorarium za udział w programie.
„Według statystyk opublikowanych przez Narodową Służbę Podatkową w 2010 r. w Korei Południowej codziennie otwiera się 515 restauracji, a zamyka 474, co czyni ją grą o przetrwanie. Zacięta walka restauracji o przetrwanie w tej brutalnej dżungli spowodowała zanik czystości smaku i „niewłaściwe relacje między mediami a restauracjami” zaczęły się”. To fragment filmu dokumentalnego „True Taste Show”. Podobnie jak w przypadku Nam Hee-seok, ostro krytykuje on obecną sytuację, w której programy kulinarne stały się środkiem promocji restauracji, a nie tylko sposobem udostępniania informacji o „restauracjach z dobrym jedzeniem”.
Popularni blogerzy kulinarni i strony na Facebooku, na które często trafiamy, nie są odporni na tę krytykę. Dzieje się tak, ponieważ właściciele restauracji zapewniają darmowe jedzenie lub pieniądze blogerom w zamian za publikowanie postów o ich jedzeniu. Jeden wpływowy bloger wyznał w rozmowie telefonicznej z reporterem: „Blogerzy korzystają na publikowaniu postów o restauracjach. Nawet jeśli jedzenie nie jest smaczne lub popularne, nie jest trudno znaleźć restauracje w dobrych lokalizacjach, które są łatwe do znalezienia dla publiczności”.

 

Jak powinniśmy jeść?

Dokument „True Taste Show” kończy się pytaniem: „Kim jest Wielki Brat zmuszający nas do oglądania True Taste Show?” Tutaj Wielkim Bratem możemy być my. Dzieje się tak, ponieważ nasze standardy nie są wystarczająco wysokie. Programy kulinarne, które często oglądamy, nie dają ekspertom zbyt wiele miejsca na ingerencję w proces produkcji. Jednak widzowie akceptują te programy bez weryfikacji ich braku wiedzy. W tej sytuacji ślepe podążanie za zaleceniami mediów dotyczącymi restauracji nie jest „smakołykiem”, ale raczej „obżarstwem”.
Nie możemy poczuć smaku jedzenia w telewizji. Media telewizyjne mogą przekazywać informacje tylko za pomocą naszych oczu, a nasze oczy, które łatwo oszukać sztucznymi scenami, są największymi kłamcami. Pośród tego wszystkiego jesteśmy tak powierzchowni, że pojawili się pośrednicy, którzy twierdzą, że „nie to, co dobrze smakuje, ma znaczenie, ale to, jak to wyrażasz”.
Smak to przyjemność i samo życie. Aby w pełni cieszyć się naszymi przyjemnościami bez igraszek nadawców, musimy otworzyć oczy na smak. Aby znaleźć prawdziwe restauracje gourmet, nie możemy wierzyć w to, co widzimy, ale oceniać sami. Teraz jedzmy. Jedzmy z otwartymi oczami. Usuńmy zasłonę programów telewizyjnych i jedzmy krytycznym okiem. Jeśli demokracja w końcu rozkwitnie pod dyktaturą stacji telewizyjnych, które stworzyliśmy, smak naprawdę będzie nasz.

 

O autorze

Pisarz

Jestem „detektywem kotów”. Pomagam odnaleźć zagubione koty i ich rodziny.
Regeneruję się przy filiżance latte, lubię spacerować i podróżować, a pisaniem poszerzam swoje horyzonty. Uważnie obserwując świat i podążając za swoją intelektualną ciekawością jako blogerka, mam nadzieję, że moje słowa mogą być dla innych pomocą i pocieszeniem.