W tym wpisie na blogu przyjrzymy się zasadzie równoważenia zysków i ryzyka, badając, czy w ramach logiki rynkowej możliwe są prawdziwie niskie ryzyko i wysokie zyski inwestycyjne.
- Dlaczego niższe ryzyko przynosi niższe zyski?
- A co jeśli istniałby produkt o „niskim ryzyku i wysokim zwrocie”?
- Czy wysokie ryzyko jest gwarancją wysokich zysków?
- Ryzyko jest iloczynem „prawdopodobieństwa” i „wpływu”
- Szczęście czy umiejętności?
- Podsumowując: Prawdziwy „mistrz” nie boi się ryzyka, ale też go nie ignoruje
Dlaczego niższe ryzyko przynosi niższe zyski?
Prawdopodobnie słyszałeś zwrot „Wysokie ryzyko, wysoki zwrot” przynajmniej raz. Oznacza to, że posiadanie aktywów finansowych o wysokim ryzyku inwestycyjnym pozwala oczekiwać odpowiednio wyższych zysków na rynku. To nie tylko proste powiedzenie; tak właśnie działa rynek. Innymi słowy, wysokie zyski to nagroda dla tych, którzy podejmują wysokie ryzyko, a zasada ta wynika ze struktury i psychologii rynków kapitałowych.
Po pierwsze, musimy zrozumieć fundamentalną strukturę rynku: prawo popytu i podaży. Cena dobra lub aktywa na rynku jest ustalana przez równowagę między podażą a popytem. Jeśli podaż aktywa jest niska, a popyt wysoki, cena rośnie. Wraz ze wzrostem cen producenci lub dostawcy spodziewają się większych zysków, co skłania ich do zwiększenia podaży. To stopniowo przywraca równowagę między podażą a popytem, a ceny zbliżają się do bardziej stabilnego poziomu.
I odwrotnie, jeśli podaż stanie się nadmiernie obfita, ceny spadną. Wraz ze spadkiem cen popyt ponownie wzrośnie, a rynek powtórzy proces znajdowania równowagi. Ten proces dotyczy również rynków aktywów.
A co jeśli istniałby produkt o „niskim ryzyku i wysokim zwrocie”?
Załóżmy teraz jedno założenie. Wyobraźmy sobie, że na rynku pojawia się produkt o nazwie „Niskie ryzyko, wysoki zwrot”. Załóżmy na przykład, że istnieje produkt, w którym zainwestowanie 10 000 wonów gwarantuje stabilny roczny zwrot w wysokości 5 000 wonów bez straty kapitału.
Gdyby taki produkt faktycznie istniał, jak zareagowaliby inwestorzy? Wszyscy rzuciliby się do kupna. Przy wysokich zyskach i praktycznie zerowym ryzyku, byłaby to niezwykle atrakcyjna inwestycja.
Wraz ze wzrostem popytu cena produktu natychmiast zaczęłaby rosnąć. Sprzedawca pomyślałby:
„Dostępnych jest tylko 100 sztuk, a 10 000 osób się spieszy? To powinienem podwoić cenę”.
Jak zareagowaliby wówczas inwestorzy? Jeśli cena produktu wzrośnie z 10 000 wonów do 20 000 wonów, ale nadal będzie przynosić 5,000 wonów rocznie, stopa zwrotu spadnie o połowę, z 50% do 25%. Nadal jest to wysoka stopa zwrotu. Dlatego wiele osób nadal będzie inwestować.
Sprzedawca ponownie podnosi cenę. W miarę jak cykl się powtarza, inwestorzy w końcu osiągają punkt, w którym nie postrzegają już tego produktu jako „niskiego ryzyka, wysokiego zwrotu”. Cena osiąga szczyt, a popyt naturalnie spada. Rynek się równoważy, a zwrot z produktu zbliża się do rozsądnego poziomu.
Dzięki temu procesowi możemy zrozumieć związek między zyskiem a ryzykiem.
Produkty niskiego ryzyka nieuchronnie tracą na wartości z czasem ze względu na konkurencję na rynku.
Czy wysokie ryzyko jest gwarancją wysokich zysków?
Rozważmy teraz sytuację odwrotną.
Czy wysokie ryzyko zawsze prowadzi do wysokich zysków?
Odpowiedź brzmi: „nie”.
Wysokie ryzyko oznacza „większe prawdopodobieństwo straty”, a nie „gwarantowane zyski”. W rzeczywistości może być odwrotnie. Podejmowanie wysokiego ryzyka oznacza, że możesz zyskać zyski, ale narażasz się również na ryzyko znacznych strat.
Ktoś mógłby powiedzieć coś takiego:
„Inwestowałem w akcje wysokiego ryzyka, ale nigdy nie poniosłem straty. Zarobiłem też sporo pieniędzy”.
To możliwe. Takie przypadki rzeczywiście istnieją na rynku. Istnieje jednak istotne nieporozumienie.
Fakt, że ryzyko jeszcze się nie ujawniło, jest czymś zupełnie innym niż fakt, że ryzyko w ogóle nie istnieje.
Ryzyko jest iloczynem „prawdopodobieństwa” i „wpływu”
W ekonomii wielkość ryzyka mierzy się dwoma czynnikami.
1. Prawdopodobieństwo: prawdopodobieństwo wystąpienia ryzyka
2. Wpływ: wielkość straty w przypadku wystąpienia ryzyka
Mnożąc te dwie wartości, uzyskujemy bezwzględną wielkość ryzyka.
Porównajmy na przykład następujące dwie sytuacje.
sytuacja 1
Kwota inwestycji: 10 000 wonów
Prawdopodobieństwo niepowodzenia: 50%
Strata w przypadku porażki: 100 wonów
→ Współczynnik ryzyka = 0.5 (prawdopodobieństwo) × 0.01 (wpływ) = 0.005
Scenariusz 2
Kwota inwestycji: 10 000 wonów
Prawdopodobieństwo niepowodzenia: 5%
Strata w przypadku porażki: 10 000 wonów (całkowita strata)
→ Współczynnik ryzyka = 0.05 × 1 = 0.05
Porównując te dwa przypadki, widzimy, że drugi scenariusz, z mniejszym prawdopodobieństwem niepowodzenia, ale większym potencjałem strat, niesie ze sobą znacznie wyższe ryzyko.
Koncepcję tę można dobrze zilustrować przykładami inwestycji w kryptowaluty, np. Bitcoin.
Bitcoin oferuje wysoki potencjał zysków, ale niesie ze sobą również znaczne ryzyko spadku jego wartości do „0”. W rzeczywistości Bitcoin stoi w obliczu ryzyka całkowitego załamania wartości z powodu czynników takich jak pojawienie się wspieranych przez rządy walut cyfrowych lub zaostrzenie regulacji.
Z drugiej strony, inwestowanie w dolara amerykańskiego jest stosunkowo stabilną opcją. Jako waluta zabezpieczona kredytem rządu USA, maksymalne ryzyko ogranicza się do potencjalnych strat wynikających z wahań kursów walutowych.
Zatem nawet ryzyko o niskim prawdopodobieństwie może stać się bardzo znaczące, jeśli jego wpływ jest duży. I odwrotnie, ryzyko o wysokim prawdopodobieństwie może być stosunkowo niewielkie, jeśli jego wpływ jest niewielki. To jest podstawowa zasada oceny ryzyka w inwestowaniu.
Szczęście czy umiejętności?
Jeśli do tej pory inwestowałeś w aktywa „wysokiego ryzyka” i osiągnąłeś wysokie zyski, niemal nie ponosząc strat, to powód do świętowania. Nie powinieneś jednak mylić tego wyniku z własnymi umiejętnościami czy intuicją. Co więcej, bagatelizowanie tego jako „szczęścia” i popadanie w samozadowolenie to niebezpieczne podejście.
Płyniesz jedynie statkiem, który jeszcze się nie wywrócił. Ryzyko istnieje, ale jeszcze cię nie dotknęło. Jeśli nie dostrzeżesz tego ryzyka i pomylisz je z umiejętnościami, nieuchronnie nadejdzie dzień, w którym rynek odzyska tę postrzeganą umiejętność.
Podsumowując: Prawdziwy „mistrz” nie boi się ryzyka, ale też go nie ignoruje
Inwestowanie jest jak żeglowanie po morzu. Szybkie żeglowanie z sprzyjającymi wiatrami przy spokojnej pogodzie nie świadczy o umiejętnościach kapitana. Prawdziwa umiejętność ujawnia się w przewidywaniu sztormów, przygotowywaniu się na nie i minimalizowaniu strat.
Ryzyko nie jest czymś, czego należy unikać, ale elementem, który należy dokładnie zrozumieć i nim zarządzać.
Jeśli jesteś inwestorem, musisz być równie wrażliwy na ryzyko, jak na zyski. Zanim zaczniesz narzekać na produkty o niskiej rentowności, zastanów się, dlaczego są one stabilne.
Zanim jednak skusisz się na aktywa o wysokiej rentowności, zawsze zadaj sobie pytanie: Jaki jest koszt takiego zysku?